Ekologia w Australii

Ekologia w Australii to temat który podzieliliśmy na 3 główne wątki, mianowicie: ekologia w rozumieniu przeciętnego Australijczyka, ekologia w rozumieniu przemysłu wydobywczego, ponieważ Australia jest tutaj potentatem, a także ekologia w rozumieniu polityków.

Zaczynając od zwykłych obywateli: Australijczycy rozumieją negatywny wpływ człowieka na środowisko, uważają, że o przestrzeń publiczną należy dbać jak o swoją własność. Australijskie ekologiczne myślenie to nie tylko dbałość o środowisko, ale także dbałość o zdrowie i najbliższe otoczenie – zaczynając od rzeczy najmniejszych jak na przykład palenie: w Australii nie wolno palić w odległości poniżej 10 metrów od placu zabaw dla dzieci, poniżej 4 metrów od wejścia do budynku publicznego, na peronach kolejowych, postojach taxi czy też przystankach autobusowych oraz większości patrolowanych plaż i ludzie jak najbardziej stosują się do tych zaleceń.

W Australii po drogach jeździ tylko około 5 tysięcy aut elektrycznych, dla przykładu Nowa Zelandia, którą zamieszkuje prawie 80% mniej ludności, posiada podobną ilość zarejestrowanych aut z takim napędem. Nie jest to jednak wina Australijczyków, którzy wg przeprowadzonych badań w prawie 50% zastanawiają się nad kupnem takiego auta, a ogromnych odległości i słabo rozwiniętej infrastruktury systemu publicznych ładowarek (jest ich w tym momencie około 500 sztuk – w porównaniu do 60 tysięcy w Europie). Przewiduje się, że w Australii w roku 2025 będzie 250 tysięcy aut elektrycznych a 5 lat później ponad milion i w związku z tym w ciągu tylko kolejnych 3 lat ma powstać kilka tysięcy punktów ładowania i jest to jeden z priorytetów australijskiego rządu.

Transport jest odpowiedzialny za około 18% emisji zanieczyszczeń i auta elektryczne mogłyby zredukować emisję dwutlenku węgla w roku 2030 o 15 milionów ton. Rząd australijski wspiera auta elektryczne poprzez różne inicjatywy jak np. zmniejszenie opłat przy zakupie lub też możliwość zdobycia ekstra punktów przekładających się na korzyści finansowe przez firmy wymieniające swoją flotę samochodową na auta elektryczne.

Z innych, ciekawych pomysłów, rząd pracuje nad projektem, który zobowiązywałby deweloperów budujących nowe budynki, aby były one zaopatrzone w infrastrukturę dającą możliwość zasilania energią aut mieszkańców danego obiektu. 2 miliardy dolarów kosztują działania mające na celu poprawienie jakości wody oraz powiększenia wiedzy na temat rafy koralowej.

Politycy pracują także nad przeznaczeniem środków, aby do roku 2021 podwoić ilość energii odnawialnej w kraju. W tym celu powstał specjalny Fundusz Czystej Energii Odnawialnej, który zainwestuje miliard dolarów w duże projekty związane z wykorzystaniem energii słonecznej.

Z tematów nam bliższych do roku 2020 planuje się wydać 50 milionów dolarów na posadzenie 20 milionów drzew. Jednak nie wszystko wygląda tak idealnie – ogromnym problemem są kopalnie, których czynnych w Australii jest ponad 400, dla porównania w Polsce tylko kilkadziesiąt. Zajmują one bardzo duże obszary a po wyeksploatowaniu złoża, szpecą krajobraz, w międzyczasie niszcząc ekosystem na danym terenie. Co także ważne, australijskie kopalnie różnią się wielkością od naszych wyobrażeń – zatwierdzony, ale wstrzymany na razie projekt ogromnej kopalni Adani w stanie Queensland ma mieć wydobycie roczne na poziomie niewiele mniejszym niż wydobycie wszystkich polskich kopalni razem wziętych.

Na przykładzie tego projektu widzimy też zarówno zachłanność wielkich korporacji jak też i bardzo dziwne decyzje polityków. Mimo tego, że badania wykazały bardzo duże prawdopodobieństwo negatywnego wpływu kopalni na Wielką Rafę Koralową, nadal dostała ona zielone światło od rządu. Na szczęście dzięki działaniom ekologów w sprawę włączyły się media, pod wpływem których żaden z banków australijskich nie zdecydował się finansować projektu. W tej chwili sytuacja jest patowa i rozwiąże się w ciągu najbliższych miesięcy, ale oby na korzyść Wielkiej Rafy Koralowej.

Ciekawostką jest rozgłos i poważanie jakie w Australii zdobył sobie Kapitan Paul Watson, szef organizacji Sea Shepherd ratującej wieloryby. Jego działalność w celu zatrzymania połowu tych pięknych ssaków w tzw. sanktuarium wielorybów w okolicach Antarktydy przez japońskich rybaków, zyskała mu bardzo wielu sympatyków w całej Australii i na świecie. Doprowadzając nawet do chwilowego pogorszenia stosunków dyplomatycznych pomiędzy Japonią a Australią.