Auta autonomiczne – nie ma odwrotu

Auta autonomiczne to nasza przyszłość,

odwrotu już nie ma. Temat samochodów poruszających się bez uczestnictwa kierowcy zawitał ostatnio na czołówki gazet z powodu dwóch śmiertelnych wypadków: w jednym przypadku zginął pieszy, a w drugim kierowca – w obu auta poruszały się w trybie autonomicznym, czyli nie były kierowane przez człowieka.

Poza utratą życia przez te dwie osoby, następstw jest więcej, główna to taka, że opóźni się proces legislacyjny i legalizacja użytkowania takich pojazdów, kolejna to zachwianie wiary w technologię, która miała przecież wypadkom zapobiec.

Może najpierw krótki opis jakie rozróżniamy stopnie zautomatyzowania:

Poziom 0 – brak jakichkolwiek funkcji automatyzacji jazdy. Wszystkie decyzje i akcje podejmowane są przez kierowcę, nawet jeśli samochód informuje go o zagrożeniu.

Poziom 1 – system wsparcia kierowcy. System mogący w odpowiedniej sytuacji zmienić tor jazdy pojazdu (akcje na kierownicy) lub jego prędkość (hamowanie, przyspieszenie). Czyli np. adaptacyjny tempomat. Całą resztę jazdy realizuje kierowca.

Poziom 2 – częściowa automatyzacja. Kombinacja jednego lub wielu systemów wspomagania jazdy. Różnica w stosunku do poziomu 1 polega na tym, że systemy muszą kontrolować i tor jazdy, i prędkość pojazdu. Samym prowadzeniem zajmuje się jednak człowiek.

Poziom 3 – warunkowa automatyzacja. Komputer, w określonych warunkach jazdy, kontroluje wszystkie jej aspekty. Kierowca jest jednak zobowiązany do odpowiedniej reakcji w momencie, kiedy system poinformuje o takiej konieczności. Nie musi jednak stale monitorować drogi i sytuacji na niej podczas aktywnej automatyzacji.

Poziom 4 – automatyzacja wysokiego poziomu. Komputer kontroluje wszystkie aspekty jazdy w określonych warunkach. Kierowca nie musi natychmiast reagować na wezwanie do przejęcia kierownicy. Czyli np. na autostradach poruszamy się w pełni autonomicznie, ale przez osiedle do domu przejeżdżamy już samodzielnie.

Poziom 5 – pełna automatyzacja. Komputer kontroluje wszystkie aspekty jazdy we wszystkich warunkach. Kierowcy zostaje wprowadzić adres docelowy.

Na dzień dzisiejszy poziom 5 jest jeszcze nieosiągalny,

ale jest to tylko kwestia czasu. Auta autonomiczne mają równie wielu zwolenników co przeciwników, jednym z największych popularyzatorów jest John Zimmer, właściciel firmy Lyft, będącej głównym konkurentem Ubera. Twierdzi on, że za kilka lat w niektórych miastach w USA, auta z kierowcą będą mieć zakaz wjazdu, będą mogły tam poruszać się tylko auta autonomiczne. Uważa też, że zamiast posiadania własnego pojazdu, będziemy podpięci pod sieć (jak Netflix) i dojazd do pracy będziemy zamawiać jak przykładowo film w TV.

Dlaczego Pan Zimmer głosi takie teorie?

Twierdzi, że miasta powinny z powrotem być dla ludzi a nie dla samochodów i że dzisiejsza urbanistyka podporządkowana jest właśnie autom a nie nam, trudno nie przyznać mu racji. Cytując: „mówiąc o technologii, spędzamy bardzo dużo czasu układając drobnostki na ekranie, a gdy mówimy o urbanistyce, to trend jest odwrotny, żyjemy, spędzamy tam mnóstwo czasu, jednakże miasto jako takie jest zaprojektowane nie dla ludzi, a dla samochodów, do tego w większości zaparkowanych”.

Według Bank of America Merrill Lynch

około 31% powierzchni zurbanizowanej jest dedykowanej właśnie jako miejsca parkingowe., większość aut porusza się tylko przez 5-6% swojego czasu, resztę zaś stoją nieużywane. Pomiędzy 60-70% powierzchni głównych miast jest pokryta betonem, tzn drogi i chodniki są głównym składnikiem naszego otoczenia. Pierwszym krokiem do miasta zbudowanego wokół człowieka a nie samochodu, jest fakt, że samochód nie musi być prywatną własnością”

Sądzę, że od roku 2020 zaczniemy zauważać pierwsze przypadki użycia aut autonomicznych, ale to nie oznacza, że kierowcy znikną od razu, na początku samochody autonomiczne będą mieć ograniczenia i czynnik ludzki będzie niezbędny.

Piętą Achillesową takich aut są problemy podczas bardzo złej pogody oraz w przypadku sytuacji niestandardowych jak np. kierowanie ruchem przez policjanta czy też podczas przejazdu pojazdów uprzywilejowanych.

Według ekspertów pierwsza generacja aut autonomicznych nie będzie się różnić od zwykłych samochodów, z prostego względu – będą tańsze w produkcji i przez to  łatwiejsze w sprzedaży.

Kolejne jednak generacje będą wyspecjalizowane, czyli np. jadąc na wycieczkę za miasto będzie oferowane większe auto, z monitorami dla dzieci, zabawkami itp. , gdy będziemy jechać do pracy, mając nadal coś do zrobienia, podjedzie po nas „biuro na kołach”, jadąc do domu wsiądziemy do „auta baru”, gdzie będziemy mogli się zrelaksować. Lista jest długa, a możliwości ogromne.

Zawód kierowcy z pewnością z czasem zaniknie,

ale przecież powstanie wiele nowych miejsc pracy, ktoś będzie musiał serwisować flotę aut, dbać o właściwe przygotowanie „pokoi na kołach”. Auta autonomiczne to przyszłość. Kiedyś nie wyobrażano sobie, że samochód może zastąpić konia, dzisiaj powoli wchodzimy w kolejny etap, a czas pokaże czy do przemieszczania się nie będziemy wykorzystywać autonomicznych dronów, ponieważ takie także już istnieją.